Przenieśliśmy się na najmniejszą wyspę na wschodzie Tajlandii - Ko Mak.
Spędziliśmy tu cztery dni. Jest ona na tyle mała i w miarę płaska że poruszaliśmy się po niej na rowerach.
Nie ma tu niczego do zobaczenia, a życie turystyczne koncentruje się przy dwóch, pięknych, długich plażach.
Nasz ośrodek nie był przy plaży, ale miał za to piękny duży basen. Przy odpływie pobliski brzeg był niestety kamienisty.
Ciekawostką są, na tej wyspie i na poprzednich, plantacje drzew kauczukowych, z których zbierana jest żywica.
Na jedzenie chodziliśmy do pobliskich, miejscowych restauracji.
Kończy nam się etap plażowania i dzisiaj jedziemy do Bangkoku, gdzie wsiadamy do nocnego pociągu na południe, do Surat Thani