Pozostałe cztery dni na Ko Samui spędziliśmy na plaży Lamai.
Wg opinii na forach jest to druga z najładniejszych plaż na wyspie.
Niestety zarówno hotel jak i plaza okazały się rozczarowujące.
Hotel, prowadzony przez Francuzów, miał wiele niedociągnięć i tylko ładny basen :).
Natomiast plaża była w części wąska, zanieczyszczona i trzeba było pójść ok. 1 km, żeby dotrzeć na niezła plażę, ale woda cały czas była zanieczyszczona glonami i normalnymi śmieciami.
Na szczęście po plaży Chaweng mieliśmy dość słońca i plażowania więc tutaj nastawiliśmy się na spacery i zwiedzanie wyspy.
Jednego dnia Wykupiliśmy wycieczkę samochodami terenowym po najciekawszych miejscach na wyspie. To był dobry wybór. Zawiezione nas do najważniejszych świątyni buddyjskich, chińskich, na punkty widokowe na najwyższych wzniesieniach, do ładnego wodospadu, tajemniczego ogrodu, plantacji drzew kauczukowych i warsztatu obróbki kokosów.
Częściowo drogi były gruntowe w górach i trochę nas wytrzeslo.
Końcowym akcentem były charakterystyczne, dla Ko Samui, skały na półwyspie - Hin Ta i Hin Yai.
Skojarzenia z kształtem skał ma każdy swoje :))).
Jutro wracamy promem na ląd i nocnym pociągiem jedziemy do Bangkoku.