Podróż z Ko Samui promem i nocnym pociągiem była znośna. Chociaż trzeba przyznać, że nawet przedział 1 klasy sypialnego pociągu to podróż do przeszłości. Komfort porównywalny do kolejki indyjskich :).
Ostatni dzień spędziliśmy w Bangkoku. Nocleg mieliśmy w dosyć wypasionym hotelu. Całe szczęście, że bookowalismy go dużo wcześniej i za bardzo promocyjną cenę, gdyż okazało się, że jest w tych dniach "chiński Nowy Rok" i ceny wystrzeliły.
Oprócz fajnego hotelu zafundowaliśmy sobie wieczorną przejażdżkę łodzią po rzece Chao Phraya (Menam). Przepływa on przez całe miasto.
Mogliśmy obserwować ładnie oświetlone zabytki i budynki nad rzeką.
Tak kończy się nasza wyprawa do Tajlandii.
Dziękujemy, że byliście z nami (chociaż duchem).